Powrót na stronę  JKS Tornado

   
         

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   

Student Riding Nation Cup Lyon 2009


 

Spotkaliśmy się w Pniewach i po symbolicznej lampce szampana w

wyborowych nastrojach ruszyliśmy w długą podróż. Po dotarciu na miejsce

udaliśmy się na kolację, gdzie poznawaliśmy i integrowaliśmy się z

pozostałymi uczestnikami Pucharu Narodów.

Pierwszego dnia, czyli w piątek odbyła się pierwsza próba ujeżdżenia,

Którą był trzyosobowy kadryl. Polski team stanowili Agnieszka Maciołek,

Izabela Zmysłowska i Filip Poszumski. Ewelina Dulewicz startowała w

teamie międzynarodowym razem z dwoma szwedzkimi zawodniczkami. Kadryl

polskiej reprezentacji wypadł bardzo dobrze. O dużym pechu może mówić

Agnieszka Maciołek, której koń zakulał. Sędziowie jednak nie przerwali

startu i na kulawej klaczy Agnieszka musiała kontynuować czworobok.

Doskonale pojechał Filip, który zdecydowanie wygrał pierwszy konkurs,

uzyskujący tym samym kwalifikację do następnego etapu. Nasze zawodniczki

również pojechały bardzo dobrze i uzyskały wyniki ponad 60% i niewiele

brakowało a również dostałyby się do kolejnego etapu. Pozostało nam

jednak kibicowanie Filipowi, który swym świetnym przejazdem w drugiej

próbie ujeżdżenia, gdzie uzyskał najwyższy wynik zawodów 76% przeszedł

do półfinału.

 

Wieczorem odbyła się impreza, w której wszystkie ekipy miały promować

kraje swego pochodzenia. Jednakowe koszulki i polskie flagi namalowane

na policzkach sprawiły, że nasz team wyróżniał się na tle innych ekip

wspaniale reprezentując nasz kraj.

Drugi dzień to próba skokowa. W pierwszym parkurze oceniany był styl

przejazdu. Należy dodać, że na rozprężenie przewidziane było 4 minuty w

tym jeden skok na stacjonacie i jeden na okserze, a konie, głównie z

francuskiej szkółki były losowane tak samo jak w próbie ujeżdżenia.

Najlepiej poradziła sobie Izabela Zmysłowska dosiadająca dużego

kasztana, która czystym i bardzo dobrym stylowo przejazdem

zakwalifikowała się do kolejnego etapu, mimo że na szeregu urwało jej

się strzemię. Za mocne wędzidło klaczy, na której jechała Agnieszka

Maciołek spowodowało jej nerwowość i mimo dużych starań Agnieszka nie

zakwalifikowała się. Ewelina Dulewicz jadąca w teamie International II

wylosowała polskiego, łaciatego konia Jelonek, którego imię po francusku

brzmiało "Żelenek", co wywołało sporo uśmiechów w polskiej ekipie. Dobry

stylowo przejazd dawał nadzieję na awans, jednakże zrzutki nie pozwoliły

także Ewelinie przejść dalej. Najwięcej braw zebrał Filip, który

wcześniej niewiele skakał i mimo długich nocnych rozmów o specyfice

skoków ("trzymaj kontakt i galopuj":) nie ukończył parkuru. Wiadomym

jest, że łatwiej pojechać skoczkowi ujeżdżenie, niż dresażyście parkur.

Popołudniu zaczęła się druga próba skoków, do której zakwalifikowała się

tylko Iza. Prezentacja koni skokowych spowodowała lekki niepokój, gdyż

pokazywane konie nie były łatwe ani dokładne, a liczył się przede

wszystkim czysty przejazd a przy równej liczbie punktów karnych

decydował styl. Na szczęście czysty i ładny stylowo przejazd Izy, która

jako jedyna na tym koniu przejechała na zero pozwolił zagrać się do

niedzielnych finałów.

 

W doborowych nastrojach, mając dwóch zawodników zakwalifikowanych do

półfinałów ruszyliśmy na imprezę przebieraną, której motywem było

"pidżama party". Oryginalne stroje ala "ciotka-klotka" wywoływały ogólne

poruszenie i uśmiechy wśród innych ekip, które zazdrościły nam

pomysłowości i fantazji. W świetnych humorach zakończyliśmy zabawę

dopiero nad ranem.

 

W niedzielę od rana rozpoczęły się półfinały w ujeżdżeniu. Tym razem

były przygotowane jedynie dwa konie na sześciu zawodników, i najlepszy

zawodnik z danego konie kwalifikował się do finału, w którym jechały już

tylko dwie osoby. Filip trafił na 6-letnią, trakeńską klacz, która

zdecydowanie bardziej była skokowa niż ujeżdżeniowa. Jej temperament

ukazał się już podczas pierwszego przejazdu, gdzie zdecydowanie

odmawiała wykonywania półpiruetów. Jednakże spokój i wspaniała jazda

Filipa, który jechał na niej jako drugi pokazały dopiero bardzo dobry

ruch tej nerwowej klaczy. Mimo świetnego przejazdu Filip przegrał z

jadącą po nim na tym samym koniu belgijską zawodniczką, która

precyzyjnie i spokojnie poprowadziła już lekko zmęczoną klacz. Filipowi

przypadło trzecie miejsce, które jest również dużym sukcesem na zawodach

takich jak Puchar Świata Studentów. Teraz już pozostało nam tylko czekać

na popołudniowe półfinały skoków. Iza skoncentrowana, lecz w świetnym

nastroju obserwowała prezentowane konie. Podobnie jak w ujeżdżeniu

przygotowane zostały dwa na sześciu zawodników i przechodziła jedna

osoba z najlepszym wynikiem z danego konia. Iza okazała się

bezapelacyjnie najlepsza na swoim wałachu, gdyż znowu jako jedyna

pojechała bezbłędnie i tym samym zagrała się do finału. Szał radości

zagościł w całej ekipie z polski, gdyż wiedzieliśmy, że Iza w najgorszym

wypadku będzie druga, co już byłoby doskonałym rezultatem. Zdenerwowani

i pełni nadziei czekaliśmy na prezentacje finałowych koni.

Przyprowadzone dwa kasztany rasy selle france przedstawione zostały jako

konie chodzące na co dzień konkursy 130/140. Niestety jeden z nich nie

tylko zrzucał wszystko, ale także nie chciał nawet podejść do żadnych

płotków i podmurówek, nie wspominając o rowie z wodą. Tym razem

sędziowie i organizatorzy zareagowali i po półgodzinnej przerwie

przyprowadzili innego konia, który zdecydowanie lepiej radził sobie z

wysokością i nie bał się płotków.

 

W finale Iza spotkała się z irlandzką zawodniczką, która startuje w

konkurencji WKKW. Każda z nich miała po jednym przejeździe na każdym z

dwóch koni. Trudny technicznie parkur 125cm wysoki był nie lada

wyzwaniem, gdyż należy pamiętać, że zawodniczki mogły skoczyć raz

stacjonatę i raz okser przed wjazdem a na danym koniu siedziały tylko 4

minuty. W pierwszym przejeździe Irlandka źle wjechała w szereg i rosły

kasztan odmówił skoku, a Iza zrobiła jedną zrzutkę. Drugi nawrót finału

był decydujący, więc mocno trzymaliśmy kciuki. Iza również w drugim

przejeździe zaliczyła jedną zrzutkę. Teraz wszystko zależało od

przejazdu irlandzkiej zawodniczki, ponieważ jeśli przejechałaby na

czysto byłaby lepsza od Izy. Gdy spadł pierwszy człon szeregu naszą

ekipę ogarnęła ogromna radość, gdyż wiedzieliśmy, że Irlandka miała

zatrzymanie więc Iza będzie od niej lepsza.

 

Prawdziwa euforia nastąpiła dopiero podczas dekoracji, gdy oficjalnie

wyczytano wyniki. Filip trzeci w ujeżdżeniu, a Iza wygrała skoki.

Dodatkowo polska ekipa otrzymała nagrodę "The Best Supporting Group" za

wspaniały doping niezależnie od wyniku naszych jeźdźców i towarzyskie

zachowanie wobec innych teamów. Doskonały rezultat. Po wręczeniu flo

postanowiliśmy zgodnie z polską tradycją wykąpać zwycięzców w rowie.

Pozostali zawodnicy z innych krajów z lekkim niedowierzaniem patrzyli

jak niesiemy Izę w butach w stronę rowu. Również Filip zaliczył kąpiel

jak i Ewelina. Gromkie brawa otrzymaliśmy także za kąpiel zwyciężczyni

ujeżdżenia, która poprosiła tylko o pozwolenie na zdjęcie butów. Mokrzy

ale szczęśliwi wsiedliśmy do naszego busa świętując cała drogę powrotną

niewątpliwy sukces polskiej ekipy na tegorocznym Pucharze Narodów .


 

 

 

   
         
   

Powrót na stronę  JKS Tornado